Złodziejaszki

Zastanawiałam się długo jaki film mogę Wam zarekomendować. Oglądam sporo, ale rzadko czuję, że po obejrzeniu fabuła wibruje we mnie i otwierają się nowe przestrzenie na refleksję. Tym razem tak było.

Polecam japoński film „Złodziejaszki” (Manbiki Kazoku) w reżyserii Hirokazu Koreedy z 2019 roku. Film można obejrzeć na platformie Netflix. Wiedziałam, że film został nagrodzony Złotą Palmą, i że jest z pewnością inny w swojej dynamice niż kino amerykańskie. A to już dla mnie wystarczająca rekomendacja.

Powiedzieć, że film jest piękną opowieścią o wrażliwości i sile uczuć rodzinnych to mało.

Historia ma miejsce w Japonii w czasach współczesnych (ale sprzed pandemii). Rodzina, którą obserwujemy to osoby całkiem przypadkowe. Każdy przeżywa jakąś traumę, ale radzą sobie z nią z ogromną pogodą ducha. Dbają o siebie wzajemnie i okazują troskę.

Choć sposób w jaki żyją odbiega od tego, który określają normy prawno-społeczne. Żyją z kradzieży i uczą tego swoje dzieci. Kradną tak, by jak mówią – sklep nie splajtował. W końcowej scenie ojciec konstatuje, że uczył swojego syna kradzieży, ponieważ niczego innego nie potrafił go nauczyć. Mówi to ze smutkiem i jakimś głębokim przekonaniem, że to dar wynikający z miłości i troski. W którymś momencie rodzina przygarnia małą dziewczynkę, która przez swoich rodzonych rodziców jest traktowana z emocjonalną obojętnością. Na jej ciele nowi rodzice widzą ślady świadczące o przemocy fizycznej. Nie zgłaszają nigdzie jej nowego miejsca pobytu. Uważają, że nie została przez nich porwana, ponieważ jak twierdzą – nie zażądali okupu.

Kino azjatyckie nie jest dynamiczne. Kiedy policjant pyta przybraną mamę, dlaczego to zrobiła, kamera koncentruje się na twarzy kobiety przez dłuższą chwilę. Czekamy na odpowiedź w tej przeciągającej się ciszy i słyszymy tylko dwukrotne „nie wiem”.

W świecie, który nas otacza jest dużo słów, deklaracji. A może szczęście to po prostu łagodność, otwartość na potrzeby innych i cieszenie się chwilą?

Sielanka rodzinna trwała chwilę. Najwyższą cenę zapłaciła matka, która biorąc na siebie cala winę została skazana na więzienie. Kiedy odwiedza ją mąż z przybranym synem nie widać smutku na jej twarzy. Przeżyła radość macierzyństwa, o którym marzyła, choć biologia pozbawiła ją tej możliwości.

Zachęcam do obejrzenia „Złodziejaszków” wszystkich, którzy są gotowi na refleksję nad tym czym we współczesnym świecie jest rodzina, a czym nie jest. Czy więzy krwi są bezwzględnym warunkiem bliskości? Czy matka to tylko ta, która urodziła?

Warto obejrzeć film do końca, bo to co się wydarzy w epilogu to sensie słów i emocji może być dla nas kluczowe do zredefiniowania wielu pojęć. To co najważniejsze w życiu nie jest przecież do kupienia.

Autor: Aneta Piasny