Nadzieja i miłość

 

Przełom roku to czas podsumowania. Większość z nas chce patrzeć w przyszłość z nadzieją.

Ten temat pojawia się w rozmowach z Uczestniczkami i Uczestnikami naszego projektu. Wsłuchujemy się w Was, którzy dzielicie się z nami swoim lękami i nadziejami.

Sama w sobie szukam odpowiedzi na to, jaki był ten rok dla mnie, dla moich bliskich, dla Polski, Europy i świata.

Profesor Bogdan de Barbaro powiedział ostatnio, że pandemia nas urealniła i w efekcie żyjemy bliżej rzeczywistości. Świat nie jest biało-czarny. Warto wysilić umysł, żeby to dostrzec. Dostaliśmy lekcję pokory od życia. Miejmy nadzieję, że docenimy wspólnotowość i dobro wspólne. I że stworzy się między nami więź.

Chciałabym w tym miejscu przywołać postać Viktora E. Frankla. Człowieka, który nawet w czasach zagłady nie zgubił sensu. Stworzył logoterapię – metodę polegającą na zaakceptowaniu siebie jako części większej całości – by umożliwić pacjentom odnalezienie sensu życia. Swoim niełatwym życiem pokazał, że jest to możliwe. Neurolog, psychiatra i psycholog. Prześladowany po włączeniu Austrii do III Rzeszy. W czasie wojny spędził kilka lat w obozach zagłady, gdzie obserwował bestialskie zachowania strażników i współwięźniów. Uwolniony, musiał odnaleźć się w rzeczywistości, w której zabrakło najbliższych mu osób. Viktor Frankl w piekle Holokaustu nie zwątpił w filozofię, którą się kierował. Przekonywał, że „nawet ktoś, komu wszystko na tym świecie odebrano, wciąż może zaznać prawdziwego szczęścia”. I żył według zasad, o których mówił i pisał.

W swojej książce „Człowiek w poszukiwaniu sensu” napisał: „My, którzy żyliśmy w obozach koncentracyjnych, pamiętamy ludzi, którzy chodzili po barakach, pocieszając innych, oddając ostatni kawałek chleba. Być może było ich niewielu, ale są oni wystarczającym dowodem na to, że człowiekowi można zabrać wszystko za wyjątkiem jednej rzeczy: ostatniej z ludzkich wolności – wyboru swojej postawy w każdych okolicznościach, wyboru swojej drogi”

Jedna z Uczestniczek Projektu, nazwijmy ją Marianną, podsumowując swój naprawdę ciężki rok napisała do mnie: „myślę, że to był taki rok budowania fundamentów… takiego zaorania pól, żeby zasiać coś nowego, zdrowego. Myślę… mam nadzieję …że plony będę zbierać wkrótce. To był rok ciężkiej pracy. Czekam na owoce”.

Jakość naszego życia nie zależy od tego, czy jesteśmy bogaci czy biedni, znani czy nieznani, zdrowi czy cierpiący. To co determinuje jakość naszego życia, to nasz odbiór rzeczywistości, nadawanie jego znaczenia, nasz stosunek do niej, stan umysłu na jaki sobie pozwalamy.”

Nie możemy zmienić swojej przeszłości i usunąć przykrych doświadczeń, ale możemy pracować nad zmianą myślenia o nich, stosunkiem do nich i nastawieniem. Może w tych trudnych sytuacjach odnajdziemy siłę?

W ostatnim dniu roku rozmawiałam o celach z zaprzyjaźnioną psycholożką Joanną Małolepszą-Mitko. Joasia powiedziała mi, że co miesiąc na nowo definiuje sobie cele w ramach spotkania sam na sam ze sobą. Zapisuje nowe i weryfikuje stare. Stosuje przy tym kryterium: pyta sama siebie czy cel ten wynika z lęku czy miłości. Bo ważne są tylko te cele, które wynikają z miłości.

Życzę Mariannie, Wam i sobie dużo miłości i nadziei) i żeby nasza dzisiejsza nadzieja na lepszy 2021 rok okazała się uzasadniona.

Autor: Aneta Piasny

Fot.:Jills

 

*Uczestniczka projektu o pseudonimie Marianna wyraziła zgodę na ten cytat.