biały kot
Majowe rozkminki

 

Puszek, kotek Zuzi i Mikołaja, na spacerze w parku (podkreślam w tym miejscu, że w pełnym rynsztunku, czyli w szelkach i na smyczy) zaatakował Husky’ego. To znaczy chciał, ponieważ właściciele w porę zareagowali. Puszcio zaczął wydawać nieznane wcześniej dźwięki, powiększył dwukrotnie swoją objętość i szykował się do ataku. Husky jednym uderzeniem łapy sprowadziłby pewnie kotka do tzw. parteru. O ewentualnych dalszych konsekwencjach aż strach pomyśleć.

Czego nas uczy ta historia? Pewnie wielu rzeczy, ale dla mnie najważniejsze przesłanie brzmi: „Nie jesteśmy  Husky’m i ani Puszkiem.” Jesteśmy sobą z całą gamą zasobów, które powinniśmy w sobie dostrzegać, pielęgnować i rozwijać.

Przebieranie się w markowe stroje nie sprawi, że poczujemy się bardziej wartościowi.

W tym miejscu przypomina mi się historia mojej bliskiej koleżanki ze studiów. Marta miała metodę testowania, na ile intencje krążących wokół niej adoratorów były szczere. Na pierwszą randkę nakładała swoje najgorsze ciuchy. Czyste i schludne, niemniej nieszczególnie atrakcyjne. Kawalerowie odpadali jeden po drugim. Aż został On:) Są szczęśliwym małżeństwem i rodzicami trzech chłopców.

Miałam w tym tygodniu bardzo ciekawą rozmowę. Dotyczyła ona definicji osoby wartościowej. Pani, nazwijmy ją Hanna, upoważniła mnie do tego, bym tą rozmowę anonimowo zacytowała w artykule. Jak wiemy, każdy ma swoją własną definicje wielu pojęć. Może ona odbiegać od Wikipedii i „Słownika Języka Polskiego”. Otóż „Osoba wartościowa- według definicji Pani Hanny – to taka osoba, która nie boi się porażek, jest pewna siebie i potrafi zawalczyć o siebie”. Długo o tej definicji rozmawiałyśmy, również w kontekście stereotypowego postrzegania płci. I w ostateczności Pani Hanna powiedziała: „Jestem zdecydowanie osobą wartościową. Muszę tylko wymazać sobie myślenie o tym, że ktoś pomyśli o mnie coś innego. Nie mam na to wpływu”.

Bardzo dziękuję Pani Hannie za tą sesję i za Jej zgodę na cytat. Pokazuje on drogę, którą często musimy przejść, żeby zrozumieć, że nasza samoocena jest przede wszystkim w naszej głowie. Nie bójmy się szukać naszych zasobów. Nie musimy jak Puszek udawać kogoś innego i prężyć wirtualnych muskułów. Świat potrzebuje nas takich, jakimi jesteśmy. Musimy tylko sami siebie pokochać.

A podsumowaniem niech będzie jeden z moich ulubionych, jeszcze szkolnych wierszy Leopolda Staffa:

 

Ko­chać i tra­cić, pra­gnąć i ża­ło­wać,

Pa­dać bo­le­śnie i znów się pod­no­sić,

Krzy­czeć tę­sk­no­cie „precz!” i bła­gać „pro­wadź!”

Oto jest ży­cie: nic, a jak­że do­syć…

 

Zbie­gać za jed­nym klej­no­tem pu­sty­nie,

Iść w toń za per­łą o cudu uro­dzie,

Aże­by po nas zo­sta­ły je­dy­nie

Ślady na pia­sku i krę­gi na wo­dzie.